Obudził mnie szorstki głos mamy wchodzącej do mojego pokoju
- Wstawaj , chyba nie chcesz się spóźnić - odparła beznamiętnie i kiedy zobaczyła , że zaczynam się budzić zamknęła za sobą drzwi , fajnie , że się jeszcze mną interesuje , nie ma co . Przetarłam zaspane oczy i sięgnęłam po telefon leżący na szafce obok łóżka , równa siódma , więc chyba czas wstawać . Wsparłam się na łokciach po czym od razu skierowałam się w stronę łazienki gdzie umyłam zęby i zrobiłam porządek z moimi włosami , kiedy już te czynności miałam za sobą udałam się s powrotem do swojego pokoju i stając przed wielką rozsuwaną szafą przez chwilę zastanawiałam się co na siebie włożyć , przypadło na pierwsze z brzegu ubranie leżące najbliżej mnie LINK które od razu na siebie włożyłam po czym zarzuciłam na ramię plecak i jak gdyby nigdy nic zeszłam na dół gdzie siedzieli moi rodzice , którzy widząc mnie już na schodach zaczęli od razu mierzyć mnie wzrokiem , ja natomiast udałam się w kierunku kuchni po jabłko które służyło mi za śniadanie i wyszłam z domu wcześniej jeszcze zakładając na siebie kurtkę . Nie miałam ochoty na jakieś zbędne konwersację które prowadziłby tylko do kłótni , nie chcę pogarszać swojej sytuacji w kontaktach z nimi , która jest wystarczająco kiepska . Jak chcą mogą zacząć rozmowę ja i tak nie dam się sprowokować .
Szłam w kierunku domu Zoey z którą jak zwykle byłam umówiona , zastanawiałam się czy może ona pamięta coś z tamtej nocy ponieważ w moim przypadku nic się nie zmieniło i nadal nie mogę powiedzieć na ten temat nic więcej niż to , że cały czas mam wrażenie chodź bym tańczyła z Joshem , tak jeżeli usiłuję coś sobie przypomnieć widzę tylko jego twarz i to jest w tym wszystkim najdziwniejsze . Nie miałabym na tyle odwagi , żeby zapytać go osobiście czy to prawda dlatego liczę na Zoey która mam nadzieje ma mocniejszą głowę niż ja .
- Zoey pośpiesz się spóźnimy się na lekcje - krzyczałam z dołu czekając na przyjaciółkę która od 10 minut szukała butów
- Przecież zawsze się spóźniamy , wyluzuj , zresztą już znalazłam - powiedziała dziewczyna schodząc po schodach
- Tak wiem ale chciałam jeszcze z tobą pogadać - odparłam lekko podirytowana
- No mów - powiedziała chodząc po całej kuchni i szukając czegoś
- To chodź tu
- No już idę . ale widziałaś gdzieś mój tele... o już mam - odparła i pokierowała się w moją stronę
- Zawsze jesteś nie zorganizowana ale w poniedziałki to już pobijasz rekordy - powiedziałam przyglądając się jej na co ona wystawiła mi język i otworzyła przede mną drzwi
- No idziemy - powiedziała
- To o czym chciałaś pogadać - zapytała kiedy szłyśmy w kierunku szkoły
- No chodzi o to ... co ty pamiętasz z tej imprezy - zapytałam niepewnie spuszczając wzrok na czubki swoich butów
- No co ja pamiętam w sumie to nie wiele ale właściwie to ja powinnam cie zapytać o ciebie i o Matta - powiedziała uśmiechając się
- O co ci chodzi z tym Mattem , to jest tylko kolega , a odwiózł mnie bo przecież sama go o to poprosiłaś
- mówiłam lekko podnosząc swój ton
- Ja go poprosiłam - powiedziała robiąc wielkie oczy ze zdziwienia
- Tak ty nie pamiętasz już , tak mi powiedział
- Przecież on mi nic takiego nie mówił , w sensie nie przypominam sobie ale nawet jeżeli bym go o to poprosiła to nic dziwnego , że cię ze sobą zabrał
- Co , czemu ? - odparłam nie mając kompletnie pojęcia o co jej chodzi
- No jak to to ty się jeszcze nie połapałaś , to on jest przecież tym chłopakiem który chciał cie poznać
- Kto Matt ,ale jak ... - zaczęłam się plątać , kompletnie tego nie rozumiałam czy na prawdę mnie okłamał i Zoey o nic takiego go nie prosiła czy to wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem
- Tak Matt myślałam , że się zorientujesz tym bardziej , że nikomu specjalnemu cię potem nie przedstawiałam
- No ok , ale nie przypuszczałam , że to akurat on , kurwa - traktowałam Matta jako dobrego kumpla i chcę , żeby tak zostało nie mam zamiaru bawić się w żadne związki nie teraz , było to ostatnio rzeczą jakiej potrzebowałam
- Dobra powiedz mi tylko czy on wie o tym , że ja wiem
- Nie , nie mówiłam mu ale mo... - dziewczyna nie dokończyła bo automatycznie jej przerwałam
- Ma się nie dowiedzieć - powiedziałam przy czym mój ton głosu zabrzmiał strasznie poważnie
Dzień w szkole strasznie mi się dłużył , byłam w zasadzie odcięta od świata myśląc o tym co powiedziała mi Zoey , na dodatek miałam wrażenie , że Josh przez cały dzień wysyła mi jakieś dziwne spojrzenia co w tej sytuacji jeszcze bardziej mnie irytowało mimo to nadal nie umiał zebrać się w sobie aby zapytać go o to wszystko chodź nie wątpliwie bardzo by mi to pomogło .
Wreszcie nadszedł ten upragniony moment dźwięk dzwonka świadczący o zakończeniu ostatniej z lekcji w dzisiejszym dniu , wstałam z ławki i zaczęłam się pakować kiedy usłyszałam głos wychowawcy stojącego zza biurkiem
- Monika , mogę cie na chwilę prosić - odparł mężczyzna będący jakoś przed czterdziestką na co ja skinęłam głową i podeszłam do niego
- Tak - zapytałam przewieszając na plecak na swoje ramię
- Chyba zdajesz sobie sprawę , że twoje oceny ostatnio strasznie się pogorszyły , jak już pewnie wiesz twoi rodzice zostali już o tym poinformowani i mam nadzieję , że będziesz w stanie to wszystko poprawić - mówił spoglądając na mnie spod swoich okularów
- Postaram się powiedziałam cicho i skierowałam się w stronę wyjścia
- Liczę na ciebie - odparł jeszcze nauczyciel na co ja tylko przewróciłam oczami
Super myślałam , że już nie można pogorszyć mój humoru gratulacje udało się to mojemu nauczycielowi , po prostu świetnie , chciałabym widzieć jak to na drobię bo przecież muszę , muszę pokazać , że jednak coś potrafię po potrafię zrobię to chociażby po to , żeby zobaczyć miny moich rodziców i przy okazji tego nauczyciela
Szłam samotnie po korytarzu który był już zupełnie opustoszały i kierowałam się do wyjścia kiedy nagle poczułam , że ktoś szarpie mnie za nadgarstek w jakiś boczny korytarz w którym panował półmrok , spojrzałam na osobe stojącą przede mną i od razu ją rozpoznałam , tych loków przecież nie dało się pomylić
- Josh ? - powiedziałam do chłopaka który przywierał na mnie swoim ciałem przybijając mnie do ściany
- No tak brawo - odpowiedział dziwnie się uśmiechając
- Co ty robisz ? - zapytałam kompletnie zdezorientowana , nie miałam pojęcia o co mu chodzi ale w tym momencie byłam już pewna , że to że z imprezy pamiętam tylko jego nie było żadnym przypadkiem
Chłopak przybliżył się do mnie zbliżając się do mojego lewego ucha
- Szkoda , że wtedy nam przerwano , mam nadzieje , że to dokończymy - szepnął po chwili odsuwając się ode mnie i zostawiając mnie samą z kłębiącymi się myślami . Zjechałam po ścianie i przykucnęłam chowając twarz w dłoniach , nie wiedziałam co miałam o tym myśleć , ale znałam osobę która może mi to wszystko wytłumaczyć , wyciągnęłam z kieszeni telefon i szybko wyszukałam numer Matta , nacisnęłam ' połącz ' i przyłożyłam urządzenie do ucha
- O Cześć - odezwał się po paru sygnałach
- Możemy się spotkać - powiedziałam ocierając resztkę łez ze swojego policzka
- Monika , coś się stało ? - mówił ewidentnie przejęty
- Znajdziesz dla mnie czas czy nie - zignorowałam jego pytania podnosząc lekko ton głosu
- Pewnie , wpadnij do mnie
- Będę do 20 minut - odparłam rozłączając się
niedziela, 13 stycznia 2013
piątek, 4 stycznia 2013
3 ' ożeń się ze mną '
Obudziły mnie promienie słońca niezdarnie przedzierające się do pokoju , przetarłam zaspane oczy i pierwsze co poczułam to potwornego kaca . Rozejrzałam się dookoła po pomieszczeniu co do , którego byłam pewna , że nie jest moją sypialnią . Kawowe ściany , które idealnie współgrały z ciemną drewnianą podłogą na środku pokoju znajdowało się duże łóżko również w kolorze ciemnego brązu , po prawej stronie wbudowana szafa z lustrem i fotel a po lewej szafki i biurko , w pomieszczeniu panował wręcz idealny pożądek co od razu rzuciło mi się w oczy ponieważ w moją sypialnie zawsze ogarniał nieład . Próbowałam przypomnieć sobie coś z ostatniej nocy ale jedyne co miałam w głowie to pustka z wielkim znakiem zapytania
- O już wstałaś - usłyszałam głos wchodzącego do pokoju chłopaka , który trzymał w ręku szklankę wody
- Mike tak ? - spojrzałam na chłopaka chcąc upewnić się czy dobrze pamiętam jego imię
- Matt - poprawił i podał mi wodę i jakieś tabletki
- Masz , kacyk pewnie męczy - zaśmiał się
- No tak , dzięki - powiedziałam połykając tabletkę i uśmiechnęłam się do chłopaka po chwili wypijając cały kubek wody .
Było mi głupio , że pomyliłam jego imię ale ostatnio noc była dość dziwna i o ile coś z niej pamiętałam to tylko fragmenty , które nic mi nie mówiły .
- A powiesz mi co ja tu robię ? - zadałam pytanie , przyglądając się chłopakowi
- Po imprezie Zoey prosiła , żebym cie odwiózł , przywiozłem cię tutaj bo podobno masz jakieś spięcie z rodzicami - tłumaczył
Właśnie rodzice , nie uśmiechał mi się powrót do domu ale wiedziałam , że prędzej czy później będę musiała tam wrócić i wysłuchać ich gadki o tym , jaka byłam nie odpowiedzialna bla bla bla .
- W takim razie dziękuję
- Nie ma za co , a ty nie jesteś czasem głodna ? - zapytał i muszę przyznać , że trafił w dziesiątkę
- Umieram z głodu
- No to wstawaj i idziemy na dół coś zjeść - na te słowa odkryłam kołdrę i wstałam z łóżka po chwili orientując się , że mam na sobie tylko majtki i bluzkę chłopaka
- Przebierałeś mnie - powiedziałam patrząc na swój ubiór
- Nie , sama się przebrałaś , ja ci tylko pomagałem - mówił ze śmiechem przyglądając się mojej minie , która musiała wyglądać komicznie
- Mam u ciebie wielki dług po tej nocy - odparłam sięgając po swoje spodnie leżące na fotelu , które szybko ubrałam
- Możemy iść - dokończyłam i razem z chłopakiem udaliśmy
się na dół gdzie czekały już na nas naleśniki na których widok na twarzy od razu pojawił mi się uśmiech
- Ożeń się ze mną - wycedziłam siadając przy stole
- Oświadczyny przyjęte kochanie - zażartował i cmoknął mnie w czoło na co ja parsknęłam śmiechem
- Tylko wiesz , że codziennie rano będziesz mi musiał robić takie śniadanie - odparłam biorąc do buzi pierwszy kawałek
- Dla ciebie będę w stanie się tak poświęcić
- No tak tylko wtedy będziesz miał grubą żonę , ale trudno będziesz musiał się przyzwyczaić - mówiłam nie odwracając wzroku od naleśników na swoim talerzu
- Wygląd nie ma znaczenia - odparł zupełnie poważnie przez co podniosłam swój wzrok unosząc jedną brew
- Jesteś pewien ? - zapytałam lustrując go wzrokiem
- Jasne , a czemu miał by się liczyć , no chyba , że dla ciebie się liczy i jestem do ciebie za brzydki - powiedział i wystawił mi język
- No proszę cie gdybyś był brzydki to bym się z tobą nie zadawała
- Czyli jestem przystojny , wiedziałem - odparł zadowolony na co ja kolejny raz wybuchłam śmiechem po czym wróciłam do swojej miłości ( czyt . naleśników )
Siedzieliśmy tak jeszcze z dobrą godzinę rozmawiając o niczym konkretnym i śmiejąc się , w sumie to głównie ja się śmiałam , z niego i jego sucharów , które sprawiały , że nie potrafiłam złapać oddechu . Zdążyłam go na prawdę polubić i miłe było spędzanie czasu w jego towarzystwie , czułam się dobrze i przez chwilę zapomniałam o wszystkim , o kłótni z rodzicami i o tym , że za niedługo będę musiała wrócić do domu i z nimi porozmawiać , nie myślałam o niczym i kompletnie straciłam poczucie czasu . Wyczułam w nim prawdziwego przyjaciela , któremu mogę powiedzieć o wszystkim przez ten czas zdążyłam mu opowiedzieć o moich rodzicach i o tym , że najchętniej uciekłabym gdzieś z dala od domu . Chłopak mnie wysłuchał i potrafił podnieść na duchu mówił , że to tylko nie cały rok a potem jeżeli będę chciała mogę nawet się do niego przeprowadzić . Nie wzięłam tej propozycji na poważnie ale było mi miło , że tak powiedział i o dziwo wydawał mi się przy tym zupełnie szczery .
- To ja się chyba będę zbierać - odparłam kiedy zorientowałam się która była godzina
- Odwiozę cię - odparł bez namysłu i czekał na moją reakcje
- Nie na prawdę nie trzeba , nie mam daleko , przejdę się - powiedziałam myśląc , że uda mi się go przekonać
- Odwiozę cie nie marudź
- Jesteś uparty - odparłam wstając ze stołu
- To poczekaj tylko pójdę po swoje rzeczy i z leksza się ogarnę - powiedziałam chłopakowi i uśmiechnęłam się
- Tak ślicznie wyglądasz
- Głupek , daj mi 5 minut - zaśmiałam się i pobiegłam na górę do sypialni chłopaka
Podeszłam do lustra i musze przyznać , że widok nie był zadawalający . Włosy sterczały dokładnie na wszystkie strony , co w połączeniu z resztkami niedomytego makijażu dawało dość śmieszny efekt , szybko więc przeczesałam pokołtunione włosy , zmyłam stary makijaż i nie mając czasu na robienie nowego zostawiłam swoją cerę zupełnie czystą , spakowałam swoje rzeczy do torby zostawiając na sobie koszulkę Matta , wciągnęłam swoje vansy, narzuciłam kurtkę i gotowa , zeszłam na dół do chłopaka , który czekał już na mnie przy drzwiach
- Pozwól , że bluzkę sobie zatrzymam , polubiłam ją - odparłam z uśmiechem przekraczając próg domu
- A mnie polubiłaś - powiedział ze cwaniackim uśmiechem
- Powiedzmy , że jesteś znośny - zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy
- Znośny ? ja ci tu robię takie śniadanie , a ty mi mówisz , że znośny , okej , okej , zapamiętam - mówił udając obrażonego
- Przecież wiesz , że cie lubię , jakbym mogła nie lubić własnego męża - odparłam i zajęłam miejsce w samochodzie na miejscu pasażera .
Przez całą drogę razem z Mattem śpiewaliśmy wszystkie piosenki które leciały w radiu i muszę przyznać , że chłopak ma niczego sobie głos co i tak nie mogło się równać z moimi pięknymi fałszami . Po chwilę wpadłam na szatański pomysł , który postanowiłam od razu zrealizować , wzięłam do ręki swój telefon i zaczęłam nagrywać nasze anielskie głosy , chłopak chyba nawet się nie zorientował , że jest nagrywany bo śpiewał bez krępacji piosenkę " Boyfriend " która akurat leciała w radiu .
- Ej ty to nagrywasz ? - odparł po jakiś 5 minutach
- No wczas - zaśmiałam się przerywając nagrywanie
- Jak gdzieś to dodasz - mówił robiąc całkiem poważną minę
- Przysięgam , że nie - położyłam rękę na sercu
- Ufam ci - powiedział i zatrzymał samochód przed moim domem
- Ciesze się i dziękuję za podwózkę - uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z samochodu
- Ej , a buziak na pożegnanie dla męża - zaśmiał się
- No dobrze dobrze - nachyliłam się i cmoknęłam go w policzek
- Pa - odparłam i skierowałam się w kierunku swojego domu
- Cześć - odpowiedział uśmiechając się do mnie i odjechał
Zostałam sama , ja kontra ci tam uważający się za moich rodziców , wzięłam głęboki oddech i niepewnie nacisnęłam klamkę ,w planie miałam po cichu przejść do swojego pokoju jednak gdy znajdowałam się na schodach usłyszałam oschły głos matki dobiegający z salonu
- Gdzie byłaś
- Pozwólcie , że zostawię to dla siebie , a teraz wybaczcie ale pójdę do swojego pokoju
- Pójdziesz kiedy ci na to pozwolimy - odparł ojciec a ja niechętnie udałam się w stronę salonu
- To może jakieś wyjaśnienia - mówiła matka , która za wszelką cenę chciała wyciągnąć ze mnie gdzie byłam i z kim
- Nic wam nie powiem - założyłam ręce na piersi
- Skoro tak się z nami bawisz to wiesz , że muszą być tego konsekwencje , już wcześniej uprzedzaliśmy cię o karzę ale teraz będzie ona jeszcze ostrzejsza - mówił ojciec , a ja tylko patrzałam na niego tępym wzrokiem
- Wiem , nie musicie mi przypominać - posłałam im wrogie spojrzenie i pobiegłam na górę zamykając się w pokoju , i rzucając się na łóżko .
Tak teraz będę tu zamknięta w tej klatce na nie wiadomo ile , a wychodzić będę tylko do szkoły i na siku , jak w więzieniu , westchnęłam i wyjęłam z torebki telefon . Moim oczom okazały się kilka wiadomości , jak się okazało 3 były od rodziców i 1 od Zoey , oczywiście te od rodziców zignorowałam i otworzyłam tą od dziewczyny .
" Ej Monika , czemu tak szybko się zmyłaś z imprezy , słyszałam , że jechałaś gdzieś z Mattem to prawda ? odpisz proszę "
- Co ? powiedziałam sama do siebie , przecież Zoey dobrze wiedziała gdzie jestem sama prosiła , żeby Matt mnie odwiózł , nie zastanawiając się wybrałam numer dziewczyny i przyłożyłam urządzenie do ucha .
- Musisz tak z rana ? -po paru sygnałach usłyszałam zaspany głos dziewczyny
- Tak wiem przepraszam ale jest już przed 16;00 , dobra nie ważne , chciałam się zapytać o co chodziło z tym sms'em
- Jak to co , martwiłam się o ciebie
- No fajnie ale to przecież ty prosiłaś Matta o to , żeby mnie odwiózł
- Ja nic takiego nie mówiłam , przynajmniej nie przypominam sobie
- No tak dzięki ,widzimy się w szkole - odparłam i rozłączyłam się
Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi ta cała imprezę była jakaś dziwna , z tego co pamiętam to tańczyłam na niej z Joshem co było przecież nie możliwe bo my najprościej w świecie się nienawidzimy zawsze tak było i wątpię żeby na tej imprezie coś się zmieniło . Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć co było prawdą ale czemu Matt miałby kłamać , pewnie po prostu Zoey nic nie pamięta , to przecież u niej norma
Resztę dnia przesiedziałam w domu słuchając muzyki na swoim odtwarzaczu i pisząc w niebieskim zeszycie służącym za pamiętnik , który prowadzę już od jakiegoś roku , trzeba przyznać , że sporo rzeczy się w nim nazbierało i fajnie jest tak czasem poczytać i powspominać ...
O dziwo chyba pierwszy raz chciałam iść do szkoły , wyjść z tego domu odpocząć od tej chorej sytuacji która nie wiem przez ile będzie się jeszcze utrzymywać , zapewne dopóki się nie wyprowadzę bo po mojej nieobecności ostatniej nocy tak łatwo nie odpuszczą, mogę się założyć do końca życia będę mi wypominać , że przez to stracili do mnie zaufanie , tak jakby kiedyś je mieli . Mimo to nie żałuje , tak czy siak miałam już mieć tą karę za te według nich tragiczne oceny , co prawdę teraz jeszcze ją przedłużyłam ale jakoś dam radę , może będę się w nocy wymykać ... wszystko możliwe .
- O już wstałaś - usłyszałam głos wchodzącego do pokoju chłopaka , który trzymał w ręku szklankę wody
- Mike tak ? - spojrzałam na chłopaka chcąc upewnić się czy dobrze pamiętam jego imię
- Matt - poprawił i podał mi wodę i jakieś tabletki
- Masz , kacyk pewnie męczy - zaśmiał się
- No tak , dzięki - powiedziałam połykając tabletkę i uśmiechnęłam się do chłopaka po chwili wypijając cały kubek wody .
Było mi głupio , że pomyliłam jego imię ale ostatnio noc była dość dziwna i o ile coś z niej pamiętałam to tylko fragmenty , które nic mi nie mówiły .
- A powiesz mi co ja tu robię ? - zadałam pytanie , przyglądając się chłopakowi
- Po imprezie Zoey prosiła , żebym cie odwiózł , przywiozłem cię tutaj bo podobno masz jakieś spięcie z rodzicami - tłumaczył
Właśnie rodzice , nie uśmiechał mi się powrót do domu ale wiedziałam , że prędzej czy później będę musiała tam wrócić i wysłuchać ich gadki o tym , jaka byłam nie odpowiedzialna bla bla bla .
- W takim razie dziękuję
- Nie ma za co , a ty nie jesteś czasem głodna ? - zapytał i muszę przyznać , że trafił w dziesiątkę
- Umieram z głodu
- No to wstawaj i idziemy na dół coś zjeść - na te słowa odkryłam kołdrę i wstałam z łóżka po chwili orientując się , że mam na sobie tylko majtki i bluzkę chłopaka
- Przebierałeś mnie - powiedziałam patrząc na swój ubiór
- Nie , sama się przebrałaś , ja ci tylko pomagałem - mówił ze śmiechem przyglądając się mojej minie , która musiała wyglądać komicznie
- Mam u ciebie wielki dług po tej nocy - odparłam sięgając po swoje spodnie leżące na fotelu , które szybko ubrałam
- Możemy iść - dokończyłam i razem z chłopakiem udaliśmy
się na dół gdzie czekały już na nas naleśniki na których widok na twarzy od razu pojawił mi się uśmiech
- Ożeń się ze mną - wycedziłam siadając przy stole
- Oświadczyny przyjęte kochanie - zażartował i cmoknął mnie w czoło na co ja parsknęłam śmiechem
- Tylko wiesz , że codziennie rano będziesz mi musiał robić takie śniadanie - odparłam biorąc do buzi pierwszy kawałek
- Dla ciebie będę w stanie się tak poświęcić
- No tak tylko wtedy będziesz miał grubą żonę , ale trudno będziesz musiał się przyzwyczaić - mówiłam nie odwracając wzroku od naleśników na swoim talerzu
- Wygląd nie ma znaczenia - odparł zupełnie poważnie przez co podniosłam swój wzrok unosząc jedną brew
- Jesteś pewien ? - zapytałam lustrując go wzrokiem
- Jasne , a czemu miał by się liczyć , no chyba , że dla ciebie się liczy i jestem do ciebie za brzydki - powiedział i wystawił mi język
- No proszę cie gdybyś był brzydki to bym się z tobą nie zadawała
- Czyli jestem przystojny , wiedziałem - odparł zadowolony na co ja kolejny raz wybuchłam śmiechem po czym wróciłam do swojej miłości ( czyt . naleśników )
Siedzieliśmy tak jeszcze z dobrą godzinę rozmawiając o niczym konkretnym i śmiejąc się , w sumie to głównie ja się śmiałam , z niego i jego sucharów , które sprawiały , że nie potrafiłam złapać oddechu . Zdążyłam go na prawdę polubić i miłe było spędzanie czasu w jego towarzystwie , czułam się dobrze i przez chwilę zapomniałam o wszystkim , o kłótni z rodzicami i o tym , że za niedługo będę musiała wrócić do domu i z nimi porozmawiać , nie myślałam o niczym i kompletnie straciłam poczucie czasu . Wyczułam w nim prawdziwego przyjaciela , któremu mogę powiedzieć o wszystkim przez ten czas zdążyłam mu opowiedzieć o moich rodzicach i o tym , że najchętniej uciekłabym gdzieś z dala od domu . Chłopak mnie wysłuchał i potrafił podnieść na duchu mówił , że to tylko nie cały rok a potem jeżeli będę chciała mogę nawet się do niego przeprowadzić . Nie wzięłam tej propozycji na poważnie ale było mi miło , że tak powiedział i o dziwo wydawał mi się przy tym zupełnie szczery .
- To ja się chyba będę zbierać - odparłam kiedy zorientowałam się która była godzina
- Odwiozę cię - odparł bez namysłu i czekał na moją reakcje
- Nie na prawdę nie trzeba , nie mam daleko , przejdę się - powiedziałam myśląc , że uda mi się go przekonać
- Odwiozę cie nie marudź
- Jesteś uparty - odparłam wstając ze stołu
- To poczekaj tylko pójdę po swoje rzeczy i z leksza się ogarnę - powiedziałam chłopakowi i uśmiechnęłam się
- Tak ślicznie wyglądasz
- Głupek , daj mi 5 minut - zaśmiałam się i pobiegłam na górę do sypialni chłopaka
Podeszłam do lustra i musze przyznać , że widok nie był zadawalający . Włosy sterczały dokładnie na wszystkie strony , co w połączeniu z resztkami niedomytego makijażu dawało dość śmieszny efekt , szybko więc przeczesałam pokołtunione włosy , zmyłam stary makijaż i nie mając czasu na robienie nowego zostawiłam swoją cerę zupełnie czystą , spakowałam swoje rzeczy do torby zostawiając na sobie koszulkę Matta , wciągnęłam swoje vansy, narzuciłam kurtkę i gotowa , zeszłam na dół do chłopaka , który czekał już na mnie przy drzwiach
- Pozwól , że bluzkę sobie zatrzymam , polubiłam ją - odparłam z uśmiechem przekraczając próg domu
- A mnie polubiłaś - powiedział ze cwaniackim uśmiechem
- Powiedzmy , że jesteś znośny - zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy
- Znośny ? ja ci tu robię takie śniadanie , a ty mi mówisz , że znośny , okej , okej , zapamiętam - mówił udając obrażonego
- Przecież wiesz , że cie lubię , jakbym mogła nie lubić własnego męża - odparłam i zajęłam miejsce w samochodzie na miejscu pasażera .
Przez całą drogę razem z Mattem śpiewaliśmy wszystkie piosenki które leciały w radiu i muszę przyznać , że chłopak ma niczego sobie głos co i tak nie mogło się równać z moimi pięknymi fałszami . Po chwilę wpadłam na szatański pomysł , który postanowiłam od razu zrealizować , wzięłam do ręki swój telefon i zaczęłam nagrywać nasze anielskie głosy , chłopak chyba nawet się nie zorientował , że jest nagrywany bo śpiewał bez krępacji piosenkę " Boyfriend " która akurat leciała w radiu .
- Ej ty to nagrywasz ? - odparł po jakiś 5 minutach
- No wczas - zaśmiałam się przerywając nagrywanie
- Jak gdzieś to dodasz - mówił robiąc całkiem poważną minę
- Przysięgam , że nie - położyłam rękę na sercu
- Ufam ci - powiedział i zatrzymał samochód przed moim domem
- Ciesze się i dziękuję za podwózkę - uśmiechnęłam się do chłopaka i wyszłam z samochodu
- Ej , a buziak na pożegnanie dla męża - zaśmiał się
- No dobrze dobrze - nachyliłam się i cmoknęłam go w policzek
- Pa - odparłam i skierowałam się w kierunku swojego domu
- Cześć - odpowiedział uśmiechając się do mnie i odjechał
Zostałam sama , ja kontra ci tam uważający się za moich rodziców , wzięłam głęboki oddech i niepewnie nacisnęłam klamkę ,w planie miałam po cichu przejść do swojego pokoju jednak gdy znajdowałam się na schodach usłyszałam oschły głos matki dobiegający z salonu
- Gdzie byłaś
- Pozwólcie , że zostawię to dla siebie , a teraz wybaczcie ale pójdę do swojego pokoju
- Pójdziesz kiedy ci na to pozwolimy - odparł ojciec a ja niechętnie udałam się w stronę salonu
- To może jakieś wyjaśnienia - mówiła matka , która za wszelką cenę chciała wyciągnąć ze mnie gdzie byłam i z kim
- Nic wam nie powiem - założyłam ręce na piersi
- Skoro tak się z nami bawisz to wiesz , że muszą być tego konsekwencje , już wcześniej uprzedzaliśmy cię o karzę ale teraz będzie ona jeszcze ostrzejsza - mówił ojciec , a ja tylko patrzałam na niego tępym wzrokiem
- Wiem , nie musicie mi przypominać - posłałam im wrogie spojrzenie i pobiegłam na górę zamykając się w pokoju , i rzucając się na łóżko .
Tak teraz będę tu zamknięta w tej klatce na nie wiadomo ile , a wychodzić będę tylko do szkoły i na siku , jak w więzieniu , westchnęłam i wyjęłam z torebki telefon . Moim oczom okazały się kilka wiadomości , jak się okazało 3 były od rodziców i 1 od Zoey , oczywiście te od rodziców zignorowałam i otworzyłam tą od dziewczyny .
" Ej Monika , czemu tak szybko się zmyłaś z imprezy , słyszałam , że jechałaś gdzieś z Mattem to prawda ? odpisz proszę "
- Co ? powiedziałam sama do siebie , przecież Zoey dobrze wiedziała gdzie jestem sama prosiła , żeby Matt mnie odwiózł , nie zastanawiając się wybrałam numer dziewczyny i przyłożyłam urządzenie do ucha .
- Musisz tak z rana ? -po paru sygnałach usłyszałam zaspany głos dziewczyny
- Tak wiem przepraszam ale jest już przed 16;00 , dobra nie ważne , chciałam się zapytać o co chodziło z tym sms'em
- Jak to co , martwiłam się o ciebie
- No fajnie ale to przecież ty prosiłaś Matta o to , żeby mnie odwiózł
- Ja nic takiego nie mówiłam , przynajmniej nie przypominam sobie
- No tak dzięki ,widzimy się w szkole - odparłam i rozłączyłam się
Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi ta cała imprezę była jakaś dziwna , z tego co pamiętam to tańczyłam na niej z Joshem co było przecież nie możliwe bo my najprościej w świecie się nienawidzimy zawsze tak było i wątpię żeby na tej imprezie coś się zmieniło . Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć co było prawdą ale czemu Matt miałby kłamać , pewnie po prostu Zoey nic nie pamięta , to przecież u niej norma
Resztę dnia przesiedziałam w domu słuchając muzyki na swoim odtwarzaczu i pisząc w niebieskim zeszycie służącym za pamiętnik , który prowadzę już od jakiegoś roku , trzeba przyznać , że sporo rzeczy się w nim nazbierało i fajnie jest tak czasem poczytać i powspominać ...
O dziwo chyba pierwszy raz chciałam iść do szkoły , wyjść z tego domu odpocząć od tej chorej sytuacji która nie wiem przez ile będzie się jeszcze utrzymywać , zapewne dopóki się nie wyprowadzę bo po mojej nieobecności ostatniej nocy tak łatwo nie odpuszczą, mogę się założyć do końca życia będę mi wypominać , że przez to stracili do mnie zaufanie , tak jakby kiedyś je mieli . Mimo to nie żałuje , tak czy siak miałam już mieć tą karę za te według nich tragiczne oceny , co prawdę teraz jeszcze ją przedłużyłam ale jakoś dam radę , może będę się w nocy wymykać ... wszystko możliwe .
sobota, 22 grudnia 2012
2. ' zabierz mnie stąd '
- Ale jak to idziesz , znaczy cieszę się ale przecież mówiłaś ... - po głosie dziewczyny słychać było , że jest zdziwiona
- Wszystko ci wytłumaczę , ale mogę teraz do ciebie wpaść ? - zapytałam , szybko
- Tak pewnie , przychodź - od powiedziała bez zastanowienia
- Ok to zaraz będę - odparłam i rozłączyłam się chowając urządzenie do torebki
- No pięknie , jak wrócę do domu pewnie będę miała karę na wieczność - powiedziałam sama do siebie i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu Zoey . Szłam wąską ścieżką , która prowadziła na skróty do wyznaczonego mi miejsca , w okół robiło się coraz ciemniej ,a mój wzrok wbił się w liście , które miałam pod nogami . Jesień była dla mnie najgorszą porą roku wtedy najczęściej popadałam w swojego rodzaju depresje , nie miałam ochoty na nic , najchętniej cały dzień prze siedziała bym w domu z kubkiem gorącej herbaty , odizolowując się zupełnie od świata , i chyba to samo zaczęło mnie dopadać i w tym roku . Po paru minutach drogi byłam już na miejscu , stanęłam przed drzwiami i wciskając dzwonek , czekałam aż Zoey je otworzy
- Już idę - usłyszałam pogodny głos dziewczyny która szybkim ruchem pociągnęła za klamkę
- Cześć , wchodź - powiedziała widząc mnie w drzwiach
- Hej - od powiedziałam i weszłam do środka
- Dobrze cie widzieć , fajnie , że jednak idziesz - uśmiechnęła się i miło i pokierowała mnie na górę do swojego pokoju .
- Pewnie chciałabyś już wiedzieć czemu jednak się zdecydowałam - powiedziałam lustrując dziewczynę i siadając na brzegu łóżka
- Zgadłaś , to w takim razie mów - odparła z ciekawością i usiadła przy mnie
- No to .. pokłóciłam się z rodzicami , nic nie mów - wiedziałam , że dla niej będzie to nowość , nigdy tego nie robiłam , słuchałam się ich nawet wtedy kiedy wiedziałam , że nie mają racji
- Nie przyszłam tu tylko z powodu tej kłótni , po prostu mam dość wiecznego kontrolowania , poprawiania i mówienia mi jak mam żyć , rozumiem , że zależy im na mojej przyszłości , ale mam wrażenie , że oni nie mają do mnie zaufania , sama wiesz jak to wygląda od kąd zaczęła się szkoła . Owszem zależy mi na ocenach , na tym wszystkim , ale ja też chcę coś mieć z tego życia , nie tylko książki - dokończyłam zerkając na dziewczynę która słuchała mnie z zaciekawieniem
- No tak rozumiem cię , znaczy u mnie nie ma czegoś takiego ale wyobrażam to sobie , i wiesz co dobrze zrobiłaś , przychodząc tu dzisiaj , nie pożałujesz zobaczysz - uśmiechnęła się szeroko co trochę podniosło mnie na duchu
- No dobra wszystko fajnie . ale ja nie mam żadnych ciuchów na tą imprezę - spojrzałam na dziewczynę która otworzyła przede mną szafę pełną ubrań
- Coś poradzimy - odparła i zaczęła przebierać w szafie
W końcu przypadło na czarny top , na to jeansowa koszula , na dół przetarte czarne spodnie i moje vansy w ktorch przyszłam do Zoey ,
włosy miałam rozpuszczone , oczy musnęłam tuszem , zrobiłam sobie kreskę nad okiem i byłam gotowa
- Zoey chodź musimy się zbierać - krzyknęłam do dziewczyny ,
która od dobrych 20 minut siedziała zamknięta w łazience i nie chciała mnie do niej wpuścić
- No już idę , przecież muszę jakoś wyglądać - od powiedziała zza zamkniętych drzwi
- To się pośpiesz , ja czekam na dole - odparłam i wróciłam się jeszcze do pokoju po torebkę , zerkając na telefon 2 nieodebrane połączenia od taty 5 od mamy i jedna wiadomość " Zaraz chcemy cię widzieć w domu "
- Pieprzcie się - powiedziałam do telefonu i wyłączyłam go rzucając na dno torebki .
- I jak ? usłyszałam zza siebie głos Zoey , która stanęła przede mną w krótkiej czarnej spódniczce pod to miała czarne rajstopy a na górę biały sweterek i buty na obcasie za które mogłabym zabić
- Przy tobie wyglądam jak wieśniak - zaśmiałam się i spojrzałam na swoje niebieskie vansy
- No co ty jesteś śliczna , podeszła do mnie i cmoknęła w policzek , kiedy nagle zadzwonił jej telefon
- Jesteś już ? , no to idziemy - powiedziała do słuchawki i rozłączyła się
- Kto to ? - zapytałam
- Kumpel , poprosiłam go , żeby po nas przyjechał - uśmiechnęła się i przewiesiła na ramię swoją torebkę
- Aha , no to zbieramy się - uśmiechnęłam się do dziewczyny zeszłam na dół
- Zoey ! a pamiętasz jak w szkole mówiłaś , że masz mnie z kimś poznać - krzyknęłam do dziewczyny , która jeszcze była na górze
- Tak pamiętam , ale to raczej ten ktoś chce cię poznać - odparła schodząc po schodach i uśmiechając się łobuzersko
- Co ? - powiedziałam z nie dowierzaniem i narzuciłam na siebie swoją kurtkę
- No tak , ale myślałam , że cie to nie interesuje - spojrzała na mnie i wyszła z domu ,
- Nie interesowało - zaśmiałam się i wyszłam za blondynką , która spojrzała na mnie z lekkim zdziwieniem
- Dziewczyno , nie poznaje cię - odparła ze śmiechem na co nic nie odpiwiedziałam i odwróciłam się za siebie widząc , że przy samochodzie stało jakiś 2 kolesi , których kojażyłam ze szkoły , razem z Zoey podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się
- Cześć wam - zaczęła Zoey
- To jest właśnie Monika - powiedziała i pokazała na mnie
- Hej - powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się
- David , Matt - powiedziała wskazując kolejno na chłopaków
- Miło cię poznać - od powiedział jeden z nich rzucając na ziemię pet z papierosa i dziwnie mi się przyglądając
- To co jedziemy ? - odparła nagle Zoey pośpieszając nas
- Tak , wsiadajcie - od powiedział drógi z nich o imieniu David
Jak powiedział tak też zrobiłyśmy i razem z Zoey usiadłyśmy z tyłu
- Tak w ogóle to u kogo jest ta imprezę - zapytałam nie kryjąc swojej ciekawośći
- No u Josha - od powiedział jeden z chłopaków prowadzący samochód
- No to świetnie - powiedziałam pod nosem
- A co jakiś problem ? - zapytał drugi z nich
- Nie , po prostu nie przepadam za nim - wymamrotałam
- Nie martw się ja też ale robi dobre imprezy więc wiesz - zaśmiał się
- No chyba , że tak to jestem w stanie go polubić - odparłam i odwróciłam się w stronę Zoey , która patrzała na mnie z podejżliwym uśmiechem
- Co ? - zapytałam , nie wiedząc o co jej chodzi
- Nic , nic - wystrzeżyła się
- Skoro tak mówisz - odparłam i odwróciłam się w drugą stronę zerkając przez szybę samochodu
- No to jesteśmy na miejscu - przerwał ciszę jeden z chłopaków i jako pierwszy wyszedł z samochodu .
Stanęliśmy przed dość sporym domem , który można powiedzieć , że robił wrażenie
- No to ładnie się chłopak urządził - powiedziałam sama do siebie i razem z Zoey i chłopakami weszłyśmy do środka .
Nie było tam zbyt wielu osób , których skądś kojarzyć z czego się cieszyłam bo nie miałam ochoty spotkać tu nikogo ze szkoły . Co w przypadku Josha było nie uniknione .
Imprezę zaczęła po woli się rozkręcać , a wraz ze spożytym alkoholem atmosfera była coraz luźniejsza , przez ten czas zdążyłam poznać znajomych Zoey którzy okazali się być całkiem w porządku . Dobrze się tu czułam , i starałam się nie myśleć o tym co będzie gdy wrócę do domu , najchętniej bym tego nie robiła i uciekła gdzieś jak najdalej od nich i ich zasad . Chciałam jak najszybciej mieć te 18 lat aby móc spokojnie się od nich wyprowadzić ale do tego czasu czekał mnie jeszcze nie cały rok kłótni i bezsensownych kar . Szybko jednak odgoniłam od siebie te myśli mając ochotę na kolejną dawkę alkoholu . Kiedy udałam się w stronę miejsca z drinkami zauważyłam przy nim Josha , który siedział tam samotnie . Podeszłam do niego i sięgając po kieliszek wódki spojrzałam na chłopaka , który nie orientując się nawet , że stoję obok przechylił głowę do tyłu wlewając w siebie kieliszek wody z prądem , po chwili ja zrobiłam to samo i pociągnęłam go za sobą do salonu gdzie grała muzyka . Zaczęłam wić się przed nim jak niegrzeczna kotka nie zastanawiając się nad tym co robię mając przed sobą chłopaka za którym nigdy nie przepadałam , a który teraz wręcz przeciwnie wydawał mi się całkiem atrakcyjny . Jego loki przy każdym kolejnym ruchu układały się idealnie co jakiś czas ocierając się o moją twarz przy bliższym zetknięciu . Chłopakowi widocznie się to podobało bo nie protestował , a jego dłonie z mojej tali schodziły coraz niżej , nagle poczułam , że szatyn zaczyna mnie gdzieś prowadzić na co ja nie miałam siły się sprzeciw stawić , alkohol sprawił , byłam bezwładna i posłusznie dotrzymywałam mu kroku . Po chwili zorientowałam się , że weszliśmy w wąski korytarz , w którym znajdowały się drzwi do jakiś pomieszczeń , chłopak nacisnął klamkę jednych z nich próbował mnie tam wprowadzić . Jednak nagle usłyszałam zza siebie męski głos który wydał mi się znajomy .
- Zostaw jest pijana , ja ją odprowadzę - powiedział zbliżając się do mnie i do Josha
Odwróciłam się i zobaczyłam Matta tego z którym przyjechałam tutaj chłopak rzucił szatynowi wrogie spojrzenie , na co on bez słowa opuścił korytarz zostawiając nas samych, ja natomiast zbliżyłam się do chłopaka i oparłam się o jego ramię
- Zabierz mnie stąd - szepnęłam
~*~
Jest dwójka , zapraszam do komentowania < 3
- Wszystko ci wytłumaczę , ale mogę teraz do ciebie wpaść ? - zapytałam , szybko
- Tak pewnie , przychodź - od powiedziała bez zastanowienia
- Ok to zaraz będę - odparłam i rozłączyłam się chowając urządzenie do torebki
- No pięknie , jak wrócę do domu pewnie będę miała karę na wieczność - powiedziałam sama do siebie i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu Zoey . Szłam wąską ścieżką , która prowadziła na skróty do wyznaczonego mi miejsca , w okół robiło się coraz ciemniej ,a mój wzrok wbił się w liście , które miałam pod nogami . Jesień była dla mnie najgorszą porą roku wtedy najczęściej popadałam w swojego rodzaju depresje , nie miałam ochoty na nic , najchętniej cały dzień prze siedziała bym w domu z kubkiem gorącej herbaty , odizolowując się zupełnie od świata , i chyba to samo zaczęło mnie dopadać i w tym roku . Po paru minutach drogi byłam już na miejscu , stanęłam przed drzwiami i wciskając dzwonek , czekałam aż Zoey je otworzy
- Już idę - usłyszałam pogodny głos dziewczyny która szybkim ruchem pociągnęła za klamkę
- Cześć , wchodź - powiedziała widząc mnie w drzwiach
- Hej - od powiedziałam i weszłam do środka
- Dobrze cie widzieć , fajnie , że jednak idziesz - uśmiechnęła się i miło i pokierowała mnie na górę do swojego pokoju .
- Pewnie chciałabyś już wiedzieć czemu jednak się zdecydowałam - powiedziałam lustrując dziewczynę i siadając na brzegu łóżka
- Zgadłaś , to w takim razie mów - odparła z ciekawością i usiadła przy mnie
- No to .. pokłóciłam się z rodzicami , nic nie mów - wiedziałam , że dla niej będzie to nowość , nigdy tego nie robiłam , słuchałam się ich nawet wtedy kiedy wiedziałam , że nie mają racji
- Nie przyszłam tu tylko z powodu tej kłótni , po prostu mam dość wiecznego kontrolowania , poprawiania i mówienia mi jak mam żyć , rozumiem , że zależy im na mojej przyszłości , ale mam wrażenie , że oni nie mają do mnie zaufania , sama wiesz jak to wygląda od kąd zaczęła się szkoła . Owszem zależy mi na ocenach , na tym wszystkim , ale ja też chcę coś mieć z tego życia , nie tylko książki - dokończyłam zerkając na dziewczynę która słuchała mnie z zaciekawieniem
- No tak rozumiem cię , znaczy u mnie nie ma czegoś takiego ale wyobrażam to sobie , i wiesz co dobrze zrobiłaś , przychodząc tu dzisiaj , nie pożałujesz zobaczysz - uśmiechnęła się szeroko co trochę podniosło mnie na duchu
- No dobra wszystko fajnie . ale ja nie mam żadnych ciuchów na tą imprezę - spojrzałam na dziewczynę która otworzyła przede mną szafę pełną ubrań
- Coś poradzimy - odparła i zaczęła przebierać w szafie
W końcu przypadło na czarny top , na to jeansowa koszula , na dół przetarte czarne spodnie i moje vansy w ktorch przyszłam do Zoey ,
włosy miałam rozpuszczone , oczy musnęłam tuszem , zrobiłam sobie kreskę nad okiem i byłam gotowa
- Zoey chodź musimy się zbierać - krzyknęłam do dziewczyny ,
która od dobrych 20 minut siedziała zamknięta w łazience i nie chciała mnie do niej wpuścić
- No już idę , przecież muszę jakoś wyglądać - od powiedziała zza zamkniętych drzwi
- To się pośpiesz , ja czekam na dole - odparłam i wróciłam się jeszcze do pokoju po torebkę , zerkając na telefon 2 nieodebrane połączenia od taty 5 od mamy i jedna wiadomość " Zaraz chcemy cię widzieć w domu "
- Pieprzcie się - powiedziałam do telefonu i wyłączyłam go rzucając na dno torebki .
- I jak ? usłyszałam zza siebie głos Zoey , która stanęła przede mną w krótkiej czarnej spódniczce pod to miała czarne rajstopy a na górę biały sweterek i buty na obcasie za które mogłabym zabić
- Przy tobie wyglądam jak wieśniak - zaśmiałam się i spojrzałam na swoje niebieskie vansy
- No co ty jesteś śliczna , podeszła do mnie i cmoknęła w policzek , kiedy nagle zadzwonił jej telefon
- Jesteś już ? , no to idziemy - powiedziała do słuchawki i rozłączyła się
- Kto to ? - zapytałam
- Kumpel , poprosiłam go , żeby po nas przyjechał - uśmiechnęła się i przewiesiła na ramię swoją torebkę
- Aha , no to zbieramy się - uśmiechnęłam się do dziewczyny zeszłam na dół
- Zoey ! a pamiętasz jak w szkole mówiłaś , że masz mnie z kimś poznać - krzyknęłam do dziewczyny , która jeszcze była na górze
- Tak pamiętam , ale to raczej ten ktoś chce cię poznać - odparła schodząc po schodach i uśmiechając się łobuzersko
- Co ? - powiedziałam z nie dowierzaniem i narzuciłam na siebie swoją kurtkę
- No tak , ale myślałam , że cie to nie interesuje - spojrzała na mnie i wyszła z domu ,
- Nie interesowało - zaśmiałam się i wyszłam za blondynką , która spojrzała na mnie z lekkim zdziwieniem
- Dziewczyno , nie poznaje cię - odparła ze śmiechem na co nic nie odpiwiedziałam i odwróciłam się za siebie widząc , że przy samochodzie stało jakiś 2 kolesi , których kojażyłam ze szkoły , razem z Zoey podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się
- Cześć wam - zaczęła Zoey
- To jest właśnie Monika - powiedziała i pokazała na mnie
- Hej - powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się
- David , Matt - powiedziała wskazując kolejno na chłopaków
- Miło cię poznać - od powiedział jeden z nich rzucając na ziemię pet z papierosa i dziwnie mi się przyglądając
- To co jedziemy ? - odparła nagle Zoey pośpieszając nas
- Tak , wsiadajcie - od powiedział drógi z nich o imieniu David
Jak powiedział tak też zrobiłyśmy i razem z Zoey usiadłyśmy z tyłu
- Tak w ogóle to u kogo jest ta imprezę - zapytałam nie kryjąc swojej ciekawośći
- No u Josha - od powiedział jeden z chłopaków prowadzący samochód
- No to świetnie - powiedziałam pod nosem
- A co jakiś problem ? - zapytał drugi z nich
- Nie , po prostu nie przepadam za nim - wymamrotałam
- Nie martw się ja też ale robi dobre imprezy więc wiesz - zaśmiał się
- No chyba , że tak to jestem w stanie go polubić - odparłam i odwróciłam się w stronę Zoey , która patrzała na mnie z podejżliwym uśmiechem
- Co ? - zapytałam , nie wiedząc o co jej chodzi
- Nic , nic - wystrzeżyła się
- Skoro tak mówisz - odparłam i odwróciłam się w drugą stronę zerkając przez szybę samochodu
- No to jesteśmy na miejscu - przerwał ciszę jeden z chłopaków i jako pierwszy wyszedł z samochodu .
Stanęliśmy przed dość sporym domem , który można powiedzieć , że robił wrażenie
- No to ładnie się chłopak urządził - powiedziałam sama do siebie i razem z Zoey i chłopakami weszłyśmy do środka .
Nie było tam zbyt wielu osób , których skądś kojarzyć z czego się cieszyłam bo nie miałam ochoty spotkać tu nikogo ze szkoły . Co w przypadku Josha było nie uniknione .
Imprezę zaczęła po woli się rozkręcać , a wraz ze spożytym alkoholem atmosfera była coraz luźniejsza , przez ten czas zdążyłam poznać znajomych Zoey którzy okazali się być całkiem w porządku . Dobrze się tu czułam , i starałam się nie myśleć o tym co będzie gdy wrócę do domu , najchętniej bym tego nie robiła i uciekła gdzieś jak najdalej od nich i ich zasad . Chciałam jak najszybciej mieć te 18 lat aby móc spokojnie się od nich wyprowadzić ale do tego czasu czekał mnie jeszcze nie cały rok kłótni i bezsensownych kar . Szybko jednak odgoniłam od siebie te myśli mając ochotę na kolejną dawkę alkoholu . Kiedy udałam się w stronę miejsca z drinkami zauważyłam przy nim Josha , który siedział tam samotnie . Podeszłam do niego i sięgając po kieliszek wódki spojrzałam na chłopaka , który nie orientując się nawet , że stoję obok przechylił głowę do tyłu wlewając w siebie kieliszek wody z prądem , po chwili ja zrobiłam to samo i pociągnęłam go za sobą do salonu gdzie grała muzyka . Zaczęłam wić się przed nim jak niegrzeczna kotka nie zastanawiając się nad tym co robię mając przed sobą chłopaka za którym nigdy nie przepadałam , a który teraz wręcz przeciwnie wydawał mi się całkiem atrakcyjny . Jego loki przy każdym kolejnym ruchu układały się idealnie co jakiś czas ocierając się o moją twarz przy bliższym zetknięciu . Chłopakowi widocznie się to podobało bo nie protestował , a jego dłonie z mojej tali schodziły coraz niżej , nagle poczułam , że szatyn zaczyna mnie gdzieś prowadzić na co ja nie miałam siły się sprzeciw stawić , alkohol sprawił , byłam bezwładna i posłusznie dotrzymywałam mu kroku . Po chwili zorientowałam się , że weszliśmy w wąski korytarz , w którym znajdowały się drzwi do jakiś pomieszczeń , chłopak nacisnął klamkę jednych z nich próbował mnie tam wprowadzić . Jednak nagle usłyszałam zza siebie męski głos który wydał mi się znajomy .
- Zostaw jest pijana , ja ją odprowadzę - powiedział zbliżając się do mnie i do Josha
Odwróciłam się i zobaczyłam Matta tego z którym przyjechałam tutaj chłopak rzucił szatynowi wrogie spojrzenie , na co on bez słowa opuścił korytarz zostawiając nas samych, ja natomiast zbliżyłam się do chłopaka i oparłam się o jego ramię
- Zabierz mnie stąd - szepnęłam
~*~
Jest dwójka , zapraszam do komentowania < 3
poniedziałek, 10 grudnia 2012
1 . ' chciałam ci kogoś przedstawić '
Zapowiadał się kolejny monotonny dzień w szkole , budzik zadzwonił jak zwykle punktualnie o 7:00 , nie miałam jednak nawet siły żeby go wyłączać przewróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy
- Monika , wstawaj - usłyszałam głos mojej mamy wchodzącej do pokoju
- Nigdzie nie idę - spojrzałam na nią i nakryłam twarz kołdrą
- A właśnie , że idziesz - powiedziała świecąc światło w moim pokoju
- Ruszaj się , ja zaraz wychodzę do pracy - dokończyła
- Alee mamooo ! - krzyknęłam siadając na łóżku i zerkając przez okno
Było całkiem ciemno jak przystało na koniec listopada co jeszcze bardziej sprawiało , że nie miałam ochoty iść do szkoły , najchętniej przespałabym cały dzień , co tam dzień całą zimę . Bez przekonania wstałam z łóżka i chwiejnym krokiem zeszłam na dół .
- O dobrze , że wstałaś , ja wychodzę , zostaw po sobie pożądek w kuchni , nie tak jak ostatnio - powiedziała mama widząc mnie schodzącą po schodach
- Tak wiem , dobrze , kocham cię - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem
- Ja ciebie też - spojrzała na mnie i pośpiesznie wyszła z domu , zostawiając mnie samą
Stanęłam po środku kuchni i nie mając pomysłu na śniadanie postanowiłam zrobić płatki , wyciągnęłam więc miskę z szafki , wsypałam do niej płatki musli i zalałam zimnym mlekiem . W tym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu , który od razu odebrałam nie patrząc nawet na to kto dzwoni
- Tak - powiedziałam do słuchawki w tym samym czasie zaczynając jeść płatki
- No gdzie ty jesteś ? - usłyszałam lekko zdenerwowany głos Zoe
- No jak to gdzie w domu - powiedziałam spokojnie
- To rusz się bo czekam na ciebie
- Ale przecież jest jeszcze trochę czasu - odparałam i upewniłam się zerkając na zegarek
- A nie zapomniałaś , że dzisiaj idziemy wcześniej , żeby zrobić projekt
- Faktycznie - uderzyłam się w głowę
- To zaraz będe , przepraszam - powiedziałam jednym ciągiem i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się , pobiegłam szybko na górę do mojego pokoju wyciągając pierwsze lepsze ubrania z szafy , które szybko narzuciłam na siebie , wzięłam gumę do buzi nie mając czasu na mycie zębów , pociągnęłam za sobą torbę i zbiegłam na dół , narzuciłam na siebie kurtkę , wciągnęłam buty i szybkim krokiem wyszłam z domu . Było dość zimno , zaraz na wejściu przywitał mnie chłodny wiatr , nałożyłam więc kaptur i jak najszybciej mogłam poszłam spotkać się z Zoey . Z daleka już rozpoznałam jej kurtkę i długie blond włosy , podeszłam do niej i przywitałam się
- Hej , przepraszam , ale no tak wyszło - zaczęłam się tłumaczyć
- No ok , ok chodźmy już - dziewczyna przewróciła oczami i ruszyłyśmy w stronę szkoły
Na miejsce dotarłyśmy za około 15 minut , pierwsza była lekcje matematyki , udałyśmy się więc pod odpowiednią salę i weszłyśmy do środka
- O dziewczyny dobrze , że jesteście, siadajcie - odparła nauczyciela widząc nas wchodzące do sali
Rozejrzałam się po klasie i razem z Zoey usiadłyśmy na naszych stałych miejscach .
Nigdy nie przepadałam za matematyką a ta godzina lekcji ciągła mi się w nie skończoność , najczęściej mazałam coś w zeszycie i udawałam, że słucham nauczyciela albo gadałam z Zoey ale to też nie zawsze bo ona najczęściej pisała sms'y i słuchała muzyki , czasem tak naprawdę zastanawiałam się czemu ona się ze mną zadaje skoro jesteśmy całkiem inne , owszem lubiłam ją , można było z nią porozmawiać ale nie mogłam nazwać jej przyjaciółką , zbyt wiele nas różniło .
- A teraz zróbcie zadanie 4 - z rozmyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki
Wzięłam więc do ręki świstek papieru na którym były kolejno wypisane zadania , zerknęłam na zadanie 4 i zaczęłam je rozwiązywać gdy nagle poczułam jak ktoś mnie szturcha , odwróciłam się i zobaczyłam Zoey .
- Co chcesz ?- zapytałam patrząc na blondynkę
- Idziesz dzisiaj na imprezę ? - powiedziała pod ekscytowana
- Nie , dzięki - uśmiechnęłam się lekko i wróciłam do zadania
- Ale dlaczego nie , jeszcze nigdy ze mną nie byłaś - starła się mnie przekonać robiąc smutną minę
- Zoey , nie da rady wiesz , że nie lubię tych imprez
- No tak wiem , ale może lubisz tylko nie wiesz jak tam jest - dziewczyna nie dawała za wygraną
- Dobrze wiem , i nie dziękuję , a tak poza tym od kiedy tak ci zależy żebym tam szła ? spojrzałam na dziewczynę unosząc brew
- Po prostu , pomyślałam , że fajnie by było jak byś poszła
- Skoro tak to chyba nie skorzystam - uśmiechnęłam się cwaniacko przyglądając się rakcji dziewczyny na to co powiem
- No dobra chciałam ci tam kogoś przedstawić - wyszczerzyła się
- O to na pewno nie - odparłam bez zastanowienia
- Ale ...Pamiętasz jak kiedyś mi obiecałaś , że za mną pójdziesz , a słowo powinno się dotrzymywać - ciągnęła Zoey
- Jakoś nie przypominam sobie , po za tym mam sporo nauki , już ostatnio nauczycielka gadała , że będzie dzwonić do moich rodziców bo opuściłam się w nauce , nie wiem czy to prawda ale wolę dmuchać na zimno i przysiedzieć trochę - tłumaczyłam dziewczynie mając nadzieje , że mnie zrozumie
- Masz dużo lepsze oceny ode mnie , a ja jakoś nie mam takich problemów .
- To jeszcze zależy jakich się ma rodziców , no ale może następnym razem uda ci się mnie przekonać - uśmiechnęłam się do dziewczyny
- Będę próbować ale pomyśl jeszcze nad dzisiaj , może uda ci się wyrwać - odparła i wróciła do sms'owania
Następne lekcje minęły całkiem szybko , do domu nie wracałam z Zoey bo kończyła wcześniej co było mi na rękę poneważ obyło się bez wspominania o imprezie . Kiedy przyszłam do domu byłamp pewna , że nikogo w nim nie będzie jednak myliłam się , w domu byli już rodzice , co trochę mnie zdziwiło bo zawsze o tej porze byli jeszcze w pracy .
- Możesz tu do nas przyjść - usłyszałam głos mamy kiedy wchodziłam na górę
- Co się stało - weszłam do salonu przyglądając się poważnym miną rodziców
- Chcieliśmy z tobą porozmawiać - powiedział ojciec
- No to mówcie - odparłam siadając na kanapie
- Monika , co z twoimi ocenami ? - zaczęła mama
- Są dobre - odpowiedziałam bez przekonania
- Dobre ? nie wiem czy można je tak nazwać , co się z tobą stało , przecież nigdy nie miałaś z tym problemu w Polsce - powiedziała przyglądając mi sie .
- Teraz też nie mam problemów , za dużo ode mnie wymagacie, chcielibyście żebym było nie wiadomo kim tymaczasem ja mam własne plany , a oceny nie są najważniejsze
- I tu się mylisz , oceny są bardzo ważne , ostatnio w ogóle nie zwracasz na to uwagi nie wiem o czym ty myślisz ale nie wpływa to na ciebie dobrze , w Polsce potrafiłaś się zmobilizować
- Widzę , że nauczycielka świetnie wam wszytstko przedstawiła , nie możecie zrozumieć , że mi tu też nie jest łatwo , stram się , wiem , że teraz mam trochę gorsze oceny ale dam sobie rade
- No na pewno dasz sobie rade a my ci w tym pomożemy , od teraz zero wychodzenia , zero obijania się , masz się uczyć - ciągnęła mama a jej ton głosu stawał się coraz głośniejszy
- Jesteście nienormalni - wstałam z kanapy i udalam się w stronę drzwi wyjściowych zakładając kurtkę
- A ty gdzie się wybierasz ? - odparł ojciec wstając z fotela
- Przed siebie , nie wiem kiedy będę - warknęłam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami
- Źle się to dla ciebie skończy - usłyszałam jeszcze zza siebie głos ojca
Szłam szykim krokiem przed siebie nie zastanawiajśc się co robię , wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Zoey , która odebrała za pierwszym sygnałem
- Wiesz co , jednak zmieniłam zdanie , idę na tą impreze .
No to jest pierwszy rozdział , mam nadzieje , że wam się spodobał i zostaniecie na dłużej
- Monika , wstawaj - usłyszałam głos mojej mamy wchodzącej do pokoju
- Nigdzie nie idę - spojrzałam na nią i nakryłam twarz kołdrą
- A właśnie , że idziesz - powiedziała świecąc światło w moim pokoju
- Ruszaj się , ja zaraz wychodzę do pracy - dokończyła
- Alee mamooo ! - krzyknęłam siadając na łóżku i zerkając przez okno
Było całkiem ciemno jak przystało na koniec listopada co jeszcze bardziej sprawiało , że nie miałam ochoty iść do szkoły , najchętniej przespałabym cały dzień , co tam dzień całą zimę . Bez przekonania wstałam z łóżka i chwiejnym krokiem zeszłam na dół .
- O dobrze , że wstałaś , ja wychodzę , zostaw po sobie pożądek w kuchni , nie tak jak ostatnio - powiedziała mama widząc mnie schodzącą po schodach
- Tak wiem , dobrze , kocham cię - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem
- Ja ciebie też - spojrzała na mnie i pośpiesznie wyszła z domu , zostawiając mnie samą
Stanęłam po środku kuchni i nie mając pomysłu na śniadanie postanowiłam zrobić płatki , wyciągnęłam więc miskę z szafki , wsypałam do niej płatki musli i zalałam zimnym mlekiem . W tym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu , który od razu odebrałam nie patrząc nawet na to kto dzwoni
- Tak - powiedziałam do słuchawki w tym samym czasie zaczynając jeść płatki
- No gdzie ty jesteś ? - usłyszałam lekko zdenerwowany głos Zoe
- No jak to gdzie w domu - powiedziałam spokojnie
- To rusz się bo czekam na ciebie
- Ale przecież jest jeszcze trochę czasu - odparałam i upewniłam się zerkając na zegarek
- A nie zapomniałaś , że dzisiaj idziemy wcześniej , żeby zrobić projekt
- Faktycznie - uderzyłam się w głowę
- To zaraz będe , przepraszam - powiedziałam jednym ciągiem i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się , pobiegłam szybko na górę do mojego pokoju wyciągając pierwsze lepsze ubrania z szafy , które szybko narzuciłam na siebie , wzięłam gumę do buzi nie mając czasu na mycie zębów , pociągnęłam za sobą torbę i zbiegłam na dół , narzuciłam na siebie kurtkę , wciągnęłam buty i szybkim krokiem wyszłam z domu . Było dość zimno , zaraz na wejściu przywitał mnie chłodny wiatr , nałożyłam więc kaptur i jak najszybciej mogłam poszłam spotkać się z Zoey . Z daleka już rozpoznałam jej kurtkę i długie blond włosy , podeszłam do niej i przywitałam się
- Hej , przepraszam , ale no tak wyszło - zaczęłam się tłumaczyć
- No ok , ok chodźmy już - dziewczyna przewróciła oczami i ruszyłyśmy w stronę szkoły
Na miejsce dotarłyśmy za około 15 minut , pierwsza była lekcje matematyki , udałyśmy się więc pod odpowiednią salę i weszłyśmy do środka
- O dziewczyny dobrze , że jesteście, siadajcie - odparła nauczyciela widząc nas wchodzące do sali
Rozejrzałam się po klasie i razem z Zoey usiadłyśmy na naszych stałych miejscach .
Nigdy nie przepadałam za matematyką a ta godzina lekcji ciągła mi się w nie skończoność , najczęściej mazałam coś w zeszycie i udawałam, że słucham nauczyciela albo gadałam z Zoey ale to też nie zawsze bo ona najczęściej pisała sms'y i słuchała muzyki , czasem tak naprawdę zastanawiałam się czemu ona się ze mną zadaje skoro jesteśmy całkiem inne , owszem lubiłam ją , można było z nią porozmawiać ale nie mogłam nazwać jej przyjaciółką , zbyt wiele nas różniło .
- A teraz zróbcie zadanie 4 - z rozmyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki
Wzięłam więc do ręki świstek papieru na którym były kolejno wypisane zadania , zerknęłam na zadanie 4 i zaczęłam je rozwiązywać gdy nagle poczułam jak ktoś mnie szturcha , odwróciłam się i zobaczyłam Zoey .
- Co chcesz ?- zapytałam patrząc na blondynkę
- Idziesz dzisiaj na imprezę ? - powiedziała pod ekscytowana
- Nie , dzięki - uśmiechnęłam się lekko i wróciłam do zadania
- Ale dlaczego nie , jeszcze nigdy ze mną nie byłaś - starła się mnie przekonać robiąc smutną minę
- Zoey , nie da rady wiesz , że nie lubię tych imprez
- No tak wiem , ale może lubisz tylko nie wiesz jak tam jest - dziewczyna nie dawała za wygraną
- Dobrze wiem , i nie dziękuję , a tak poza tym od kiedy tak ci zależy żebym tam szła ? spojrzałam na dziewczynę unosząc brew
- Po prostu , pomyślałam , że fajnie by było jak byś poszła
- Skoro tak to chyba nie skorzystam - uśmiechnęłam się cwaniacko przyglądając się rakcji dziewczyny na to co powiem
- No dobra chciałam ci tam kogoś przedstawić - wyszczerzyła się
- O to na pewno nie - odparłam bez zastanowienia
- Ale ...Pamiętasz jak kiedyś mi obiecałaś , że za mną pójdziesz , a słowo powinno się dotrzymywać - ciągnęła Zoey
- Jakoś nie przypominam sobie , po za tym mam sporo nauki , już ostatnio nauczycielka gadała , że będzie dzwonić do moich rodziców bo opuściłam się w nauce , nie wiem czy to prawda ale wolę dmuchać na zimno i przysiedzieć trochę - tłumaczyłam dziewczynie mając nadzieje , że mnie zrozumie
- Masz dużo lepsze oceny ode mnie , a ja jakoś nie mam takich problemów .
- To jeszcze zależy jakich się ma rodziców , no ale może następnym razem uda ci się mnie przekonać - uśmiechnęłam się do dziewczyny
- Będę próbować ale pomyśl jeszcze nad dzisiaj , może uda ci się wyrwać - odparła i wróciła do sms'owania
Następne lekcje minęły całkiem szybko , do domu nie wracałam z Zoey bo kończyła wcześniej co było mi na rękę poneważ obyło się bez wspominania o imprezie . Kiedy przyszłam do domu byłamp pewna , że nikogo w nim nie będzie jednak myliłam się , w domu byli już rodzice , co trochę mnie zdziwiło bo zawsze o tej porze byli jeszcze w pracy .
- Możesz tu do nas przyjść - usłyszałam głos mamy kiedy wchodziłam na górę
- Co się stało - weszłam do salonu przyglądając się poważnym miną rodziców
- Chcieliśmy z tobą porozmawiać - powiedział ojciec
- No to mówcie - odparłam siadając na kanapie
- Monika , co z twoimi ocenami ? - zaczęła mama
- Są dobre - odpowiedziałam bez przekonania
- Dobre ? nie wiem czy można je tak nazwać , co się z tobą stało , przecież nigdy nie miałaś z tym problemu w Polsce - powiedziała przyglądając mi sie .
- Teraz też nie mam problemów , za dużo ode mnie wymagacie, chcielibyście żebym było nie wiadomo kim tymaczasem ja mam własne plany , a oceny nie są najważniejsze
- I tu się mylisz , oceny są bardzo ważne , ostatnio w ogóle nie zwracasz na to uwagi nie wiem o czym ty myślisz ale nie wpływa to na ciebie dobrze , w Polsce potrafiłaś się zmobilizować
- Widzę , że nauczycielka świetnie wam wszytstko przedstawiła , nie możecie zrozumieć , że mi tu też nie jest łatwo , stram się , wiem , że teraz mam trochę gorsze oceny ale dam sobie rade
- No na pewno dasz sobie rade a my ci w tym pomożemy , od teraz zero wychodzenia , zero obijania się , masz się uczyć - ciągnęła mama a jej ton głosu stawał się coraz głośniejszy
- Jesteście nienormalni - wstałam z kanapy i udalam się w stronę drzwi wyjściowych zakładając kurtkę
- A ty gdzie się wybierasz ? - odparł ojciec wstając z fotela
- Przed siebie , nie wiem kiedy będę - warknęłam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami
- Źle się to dla ciebie skończy - usłyszałam jeszcze zza siebie głos ojca
Szłam szykim krokiem przed siebie nie zastanawiajśc się co robię , wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Zoey , która odebrała za pierwszym sygnałem
- Wiesz co , jednak zmieniłam zdanie , idę na tą impreze .
~*~
No to jest pierwszy rozdział , mam nadzieje , że wam się spodobał i zostaniecie na dłużej
niedziela, 2 grudnia 2012
Postacie
Monika Coner 17 lat
'Bo zwykle jest tak, że pomimo starań i tak coś się spieprzy'
Zoey Hole 17 lat
' Pierdol system lecz rób to stylowo '
Natalia Klark 17 lat
' Nigdy nie jest za późno. życie wciąż daje Nam nowe szanse '
' Nie szanuje dziewczyn które nie potrafią szanować same siebie '
Matt Evans 18 lat
' Są uczucia dla których warto jest cierpieć '
~*~
Dodałam zdjęcia bohaterów , które są oczywiście tylko pomocnicze
Użyłam zdjęcie Harrego co nie oznacza , że będzie to opowiadanie o 1D
To do następnego ; )
Subskrybuj:
Posty (Atom)










