poniedziałek, 10 grudnia 2012

1 . ' chciałam ci kogoś przedstawić '

Zapowiadał się kolejny monotonny dzień w szkole , budzik zadzwonił jak zwykle punktualnie o 7:00 , nie miałam jednak nawet siły żeby go wyłączać przewróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy 
- Monika , wstawaj - usłyszałam głos mojej mamy wchodzącej do pokoju
- Nigdzie nie idę - spojrzałam na nią i nakryłam twarz kołdrą
- A właśnie , że idziesz - powiedziała świecąc światło w moim pokoju
- Ruszaj się , ja zaraz wychodzę do pracy - dokończyła
- Alee mamooo ! - krzyknęłam siadając na łóżku i zerkając przez okno
Było całkiem ciemno jak przystało na koniec listopada co jeszcze bardziej sprawiało , że nie miałam ochoty iść do szkoły , najchętniej przespałabym cały dzień , co tam dzień całą zimę .  Bez przekonania  wstałam z łóżka i chwiejnym krokiem zeszłam na dół .
- O dobrze , że wstałaś , ja wychodzę , zostaw po sobie pożądek w kuchni , nie tak jak ostatnio - powiedziała mama widząc mnie schodzącą po schodach
- Tak wiem , dobrze , kocham cię - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem
- Ja ciebie też - spojrzała na mnie i pośpiesznie wyszła z domu , zostawiając mnie samą
Stanęłam po środku kuchni i nie mając pomysłu na śniadanie postanowiłam zrobić płatki , wyciągnęłam więc miskę z szafki , wsypałam do niej płatki musli i zalałam zimnym mlekiem . W tym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu , który od razu odebrałam nie patrząc nawet na to kto dzwoni
- Tak - powiedziałam do słuchawki w tym samym czasie zaczynając jeść płatki
- No gdzie ty jesteś ? - usłyszałam lekko zdenerwowany głos Zoe
- No jak to gdzie w domu - powiedziałam spokojnie
- To rusz się bo czekam na ciebie 
- Ale przecież jest jeszcze trochę czasu - odparałam i upewniłam się zerkając na zegarek
- A nie zapomniałaś , że dzisiaj idziemy wcześniej , żeby zrobić projekt 
- Faktycznie - uderzyłam się w głowę  
- To zaraz będe , przepraszam   - powiedziałam jednym ciągiem  i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się , pobiegłam szybko na górę do mojego pokoju wyciągając pierwsze lepsze ubrania z szafy , które szybko narzuciłam na siebie , wzięłam gumę do buzi nie mając czasu na mycie zębów , pociągnęłam za sobą torbę i zbiegłam na dół , narzuciłam na siebie kurtkę , wciągnęłam buty i szybkim krokiem wyszłam z domu . Było dość zimno , zaraz na wejściu przywitał mnie chłodny wiatr , nałożyłam więc kaptur i jak najszybciej mogłam poszłam spotkać się z Zoey . Z daleka już rozpoznałam jej kurtkę i długie blond włosy , podeszłam do niej i przywitałam się
- Hej , przepraszam , ale no tak wyszło - zaczęłam się tłumaczyć
- No ok , ok chodźmy już - dziewczyna przewróciła oczami i ruszyłyśmy w stronę szkoły
Na miejsce dotarłyśmy za około 15 minut , pierwsza była lekcje matematyki , udałyśmy się więc pod odpowiednią salę i weszłyśmy do środka
- O dziewczyny dobrze , że jesteście,  siadajcie - odparła nauczyciela widząc nas wchodzące do sali
Rozejrzałam się po klasie i razem z Zoey usiadłyśmy na naszych stałych miejscach .
Nigdy nie przepadałam za matematyką a ta godzina lekcji ciągła mi się w nie skończoność , najczęściej mazałam coś w zeszycie  i udawałam, że słucham  nauczyciela albo gadałam z Zoey ale to też nie zawsze bo ona najczęściej pisała sms'y i słuchała muzyki , czasem tak naprawdę zastanawiałam się czemu ona się ze mną zadaje skoro jesteśmy całkiem inne , owszem lubiłam ją , można było z nią porozmawiać ale nie mogłam nazwać jej przyjaciółką , zbyt wiele nas różniło .
- A teraz zróbcie zadanie 4 - z rozmyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki 
Wzięłam więc do ręki świstek papieru na którym były kolejno wypisane zadania , zerknęłam na zadanie 4 i zaczęłam je rozwiązywać gdy nagle poczułam jak ktoś mnie szturcha , odwróciłam się i zobaczyłam Zoey  .
- Co chcesz ?- zapytałam patrząc na blondynkę
- Idziesz dzisiaj na imprezę ?  - powiedziała pod ekscytowana
- Nie , dzięki - uśmiechnęłam się lekko i wróciłam do zadania
- Ale dlaczego nie , jeszcze nigdy ze mną nie byłaś - starła się mnie przekonać robiąc smutną minę
- Zoey , nie da rady wiesz , że nie lubię tych imprez
- No tak wiem , ale może lubisz tylko nie wiesz jak tam jest - dziewczyna nie dawała za wygraną
- Dobrze wiem , i nie dziękuję , a tak poza tym od kiedy tak ci zależy żebym tam szła ? spojrzałam na dziewczynę unosząc brew
- Po prostu , pomyślałam , że fajnie by było jak byś poszła 
- Skoro tak to chyba nie skorzystam - uśmiechnęłam się cwaniacko przyglądając się rakcji dziewczyny na to co powiem 
- No dobra chciałam ci tam kogoś przedstawić - wyszczerzyła się
- O to na pewno nie - odparłam bez zastanowienia 
- Ale ...Pamiętasz jak kiedyś mi obiecałaś , że za mną pójdziesz , a słowo powinno się dotrzymywać - ciągnęła Zoey 
- Jakoś nie przypominam sobie , po za tym mam sporo nauki , już ostatnio nauczycielka gadała , że będzie dzwonić do moich rodziców bo opuściłam się w nauce , nie wiem czy to prawda ale wolę dmuchać na zimno i przysiedzieć trochę - tłumaczyłam dziewczynie mając nadzieje , że mnie zrozumie 
- Masz dużo lepsze oceny ode mnie , a ja jakoś nie mam takich problemów .
-  To jeszcze zależy jakich się ma rodziców ,  no ale może następnym razem uda ci się mnie przekonać  - uśmiechnęłam się do dziewczyny 
- Będę próbować  ale pomyśl jeszcze nad dzisiaj , może uda ci się wyrwać - odparła i wróciła do sms'owania 
Następne lekcje minęły całkiem szybko , do domu nie wracałam z Zoey bo kończyła wcześniej co było mi na rękę poneważ obyło się bez wspominania o imprezie . Kiedy przyszłam do domu byłamp pewna , że nikogo w nim nie będzie jednak myliłam się , w domu byli już rodzice , co trochę mnie zdziwiło bo zawsze o tej porze byli jeszcze w pracy . 
- Możesz tu do nas przyjść - usłyszałam głos mamy kiedy wchodziłam na górę 
- Co się stało - weszłam do salonu przyglądając się poważnym miną rodziców 
- Chcieliśmy z tobą porozmawiać - powiedział ojciec  
- No to mówcie - odparłam siadając na kanapie 
- Monika , co z twoimi ocenami ? - zaczęła mama 
- Są dobre - odpowiedziałam bez przekonania 
- Dobre ? nie wiem czy można je tak nazwać , co się z tobą stało , przecież nigdy nie miałaś z tym problemu w Polsce - powiedziała przyglądając mi sie . 
- Teraz też nie mam problemów , za dużo ode mnie wymagacie, chcielibyście  żebym było nie wiadomo kim tymaczasem ja mam własne plany , a oceny nie są najważniejsze 
- I tu się mylisz , oceny są bardzo ważne , ostatnio w ogóle nie zwracasz na to uwagi nie wiem o czym ty myślisz ale nie wpływa to na ciebie dobrze , w Polsce potrafiłaś się zmobilizować 
- Widzę , że nauczycielka świetnie wam wszytstko przedstawiła , nie możecie zrozumieć , że mi tu też nie jest łatwo , stram się , wiem , że teraz mam trochę gorsze oceny ale dam sobie rade
- No na pewno dasz sobie rade a my ci w tym pomożemy , od teraz zero wychodzenia , zero obijania się , masz się uczyć  - ciągnęła mama a jej ton głosu stawał się coraz głośniejszy 
- Jesteście nienormalni - wstałam z kanapy i udalam się w stronę drzwi wyjściowych zakładając kurtkę 
- A ty gdzie się wybierasz ? - odparł ojciec wstając z fotela 
- Przed siebie , nie wiem kiedy będę - warknęłam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami
- Źle się to dla ciebie skończy - usłyszałam jeszcze zza siebie głos ojca 
Szłam szykim krokiem przed siebie nie zastanawiajśc się co robię , wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Zoey , która odebrała za pierwszym sygnałem 
- Wiesz co , jednak zmieniłam zdanie , idę na tą impreze . 


~*~

No to jest pierwszy rozdział , mam nadzieje , że wam się spodobał i zostaniecie na dłużej



1 komentarz:

  1. Bardzo proszę, abyś dodała się do obserwowanych :) Będę tu wpadać, i czytać. Pewnie pociągnę z Twojego bloga inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń