- Ale jak to idziesz , znaczy cieszę się ale przecież mówiłaś ... - po głosie dziewczyny słychać było , że jest zdziwiona
- Wszystko ci wytłumaczę , ale mogę teraz do ciebie wpaść ? - zapytałam , szybko
- Tak pewnie , przychodź - od powiedziała bez zastanowienia
- Ok to zaraz będę - odparłam i rozłączyłam się chowając urządzenie do torebki
- No pięknie , jak wrócę do domu pewnie będę miała karę na wieczność - powiedziałam sama do siebie i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu Zoey . Szłam wąską ścieżką , która prowadziła na skróty do wyznaczonego mi miejsca , w okół robiło się coraz ciemniej ,a mój wzrok wbił się w liście , które miałam pod nogami . Jesień była dla mnie najgorszą porą roku wtedy najczęściej popadałam w swojego rodzaju depresje , nie miałam ochoty na nic , najchętniej cały dzień prze siedziała bym w domu z kubkiem gorącej herbaty , odizolowując się zupełnie od świata , i chyba to samo zaczęło mnie dopadać i w tym roku . Po paru minutach drogi byłam już na miejscu , stanęłam przed drzwiami i wciskając dzwonek , czekałam aż Zoey je otworzy
- Już idę - usłyszałam pogodny głos dziewczyny która szybkim ruchem pociągnęła za klamkę
- Cześć , wchodź - powiedziała widząc mnie w drzwiach
- Hej - od powiedziałam i weszłam do środka
- Dobrze cie widzieć , fajnie , że jednak idziesz - uśmiechnęła się i miło i pokierowała mnie na górę do swojego pokoju .
- Pewnie chciałabyś już wiedzieć czemu jednak się zdecydowałam - powiedziałam lustrując dziewczynę i siadając na brzegu łóżka
- Zgadłaś , to w takim razie mów - odparła z ciekawością i usiadła przy mnie
- No to .. pokłóciłam się z rodzicami , nic nie mów - wiedziałam , że dla niej będzie to nowość , nigdy tego nie robiłam , słuchałam się ich nawet wtedy kiedy wiedziałam , że nie mają racji
- Nie przyszłam tu tylko z powodu tej kłótni , po prostu mam dość wiecznego kontrolowania , poprawiania i mówienia mi jak mam żyć , rozumiem , że zależy im na mojej przyszłości , ale mam wrażenie , że oni nie mają do mnie zaufania , sama wiesz jak to wygląda od kąd zaczęła się szkoła . Owszem zależy mi na ocenach , na tym wszystkim , ale ja też chcę coś mieć z tego życia , nie tylko książki - dokończyłam zerkając na dziewczynę która słuchała mnie z zaciekawieniem
- No tak rozumiem cię , znaczy u mnie nie ma czegoś takiego ale wyobrażam to sobie , i wiesz co dobrze zrobiłaś , przychodząc tu dzisiaj , nie pożałujesz zobaczysz - uśmiechnęła się szeroko co trochę podniosło mnie na duchu
- No dobra wszystko fajnie . ale ja nie mam żadnych ciuchów na tą imprezę - spojrzałam na dziewczynę która otworzyła przede mną szafę pełną ubrań
- Coś poradzimy - odparła i zaczęła przebierać w szafie
W końcu przypadło na czarny top , na to jeansowa koszula , na dół przetarte czarne spodnie i moje vansy w ktorch przyszłam do Zoey ,
włosy miałam rozpuszczone , oczy musnęłam tuszem , zrobiłam sobie kreskę nad okiem i byłam gotowa
- Zoey chodź musimy się zbierać - krzyknęłam do dziewczyny ,
która od dobrych 20 minut siedziała zamknięta w łazience i nie chciała mnie do niej wpuścić
- No już idę , przecież muszę jakoś wyglądać - od powiedziała zza zamkniętych drzwi
- To się pośpiesz , ja czekam na dole - odparłam i wróciłam się jeszcze do pokoju po torebkę , zerkając na telefon 2 nieodebrane połączenia od taty 5 od mamy i jedna wiadomość " Zaraz chcemy cię widzieć w domu "
- Pieprzcie się - powiedziałam do telefonu i wyłączyłam go rzucając na dno torebki .
- I jak ? usłyszałam zza siebie głos Zoey , która stanęła przede mną w krótkiej czarnej spódniczce pod to miała czarne rajstopy a na górę biały sweterek i buty na obcasie za które mogłabym zabić
- Przy tobie wyglądam jak wieśniak - zaśmiałam się i spojrzałam na swoje niebieskie vansy
- No co ty jesteś śliczna , podeszła do mnie i cmoknęła w policzek , kiedy nagle zadzwonił jej telefon
- Jesteś już ? , no to idziemy - powiedziała do słuchawki i rozłączyła się
- Kto to ? - zapytałam
- Kumpel , poprosiłam go , żeby po nas przyjechał - uśmiechnęła się i przewiesiła na ramię swoją torebkę
- Aha , no to zbieramy się - uśmiechnęłam się do dziewczyny zeszłam na dół
- Zoey ! a pamiętasz jak w szkole mówiłaś , że masz mnie z kimś poznać - krzyknęłam do dziewczyny , która jeszcze była na górze
- Tak pamiętam , ale to raczej ten ktoś chce cię poznać - odparła schodząc po schodach i uśmiechając się łobuzersko
- Co ? - powiedziałam z nie dowierzaniem i narzuciłam na siebie swoją kurtkę
- No tak , ale myślałam , że cie to nie interesuje - spojrzała na mnie i wyszła z domu ,
- Nie interesowało - zaśmiałam się i wyszłam za blondynką , która spojrzała na mnie z lekkim zdziwieniem
- Dziewczyno , nie poznaje cię - odparła ze śmiechem na co nic nie odpiwiedziałam i odwróciłam się za siebie widząc , że przy samochodzie stało jakiś 2 kolesi , których kojażyłam ze szkoły , razem z Zoey podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się
- Cześć wam - zaczęła Zoey
- To jest właśnie Monika - powiedziała i pokazała na mnie
- Hej - powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się
- David , Matt - powiedziała wskazując kolejno na chłopaków
- Miło cię poznać - od powiedział jeden z nich rzucając na ziemię pet z papierosa i dziwnie mi się przyglądając
- To co jedziemy ? - odparła nagle Zoey pośpieszając nas
- Tak , wsiadajcie - od powiedział drógi z nich o imieniu David
Jak powiedział tak też zrobiłyśmy i razem z Zoey usiadłyśmy z tyłu
- Tak w ogóle to u kogo jest ta imprezę - zapytałam nie kryjąc swojej ciekawośći
- No u Josha - od powiedział jeden z chłopaków prowadzący samochód
- No to świetnie - powiedziałam pod nosem
- A co jakiś problem ? - zapytał drugi z nich
- Nie , po prostu nie przepadam za nim - wymamrotałam
- Nie martw się ja też ale robi dobre imprezy więc wiesz - zaśmiał się
- No chyba , że tak to jestem w stanie go polubić - odparłam i odwróciłam się w stronę Zoey , która patrzała na mnie z podejżliwym uśmiechem
- Co ? - zapytałam , nie wiedząc o co jej chodzi
- Nic , nic - wystrzeżyła się
- Skoro tak mówisz - odparłam i odwróciłam się w drugą stronę zerkając przez szybę samochodu
- No to jesteśmy na miejscu - przerwał ciszę jeden z chłopaków i jako pierwszy wyszedł z samochodu .
Stanęliśmy przed dość sporym domem , który można powiedzieć , że robił wrażenie
- No to ładnie się chłopak urządził - powiedziałam sama do siebie i razem z Zoey i chłopakami weszłyśmy do środka .
Nie było tam zbyt wielu osób , których skądś kojarzyć z czego się cieszyłam bo nie miałam ochoty spotkać tu nikogo ze szkoły . Co w przypadku Josha było nie uniknione .
Imprezę zaczęła po woli się rozkręcać , a wraz ze spożytym alkoholem atmosfera była coraz luźniejsza , przez ten czas zdążyłam poznać znajomych Zoey którzy okazali się być całkiem w porządku . Dobrze się tu czułam , i starałam się nie myśleć o tym co będzie gdy wrócę do domu , najchętniej bym tego nie robiła i uciekła gdzieś jak najdalej od nich i ich zasad . Chciałam jak najszybciej mieć te 18 lat aby móc spokojnie się od nich wyprowadzić ale do tego czasu czekał mnie jeszcze nie cały rok kłótni i bezsensownych kar . Szybko jednak odgoniłam od siebie te myśli mając ochotę na kolejną dawkę alkoholu . Kiedy udałam się w stronę miejsca z drinkami zauważyłam przy nim Josha , który siedział tam samotnie . Podeszłam do niego i sięgając po kieliszek wódki spojrzałam na chłopaka , który nie orientując się nawet , że stoję obok przechylił głowę do tyłu wlewając w siebie kieliszek wody z prądem , po chwili ja zrobiłam to samo i pociągnęłam go za sobą do salonu gdzie grała muzyka . Zaczęłam wić się przed nim jak niegrzeczna kotka nie zastanawiając się nad tym co robię mając przed sobą chłopaka za którym nigdy nie przepadałam , a który teraz wręcz przeciwnie wydawał mi się całkiem atrakcyjny . Jego loki przy każdym kolejnym ruchu układały się idealnie co jakiś czas ocierając się o moją twarz przy bliższym zetknięciu . Chłopakowi widocznie się to podobało bo nie protestował , a jego dłonie z mojej tali schodziły coraz niżej , nagle poczułam , że szatyn zaczyna mnie gdzieś prowadzić na co ja nie miałam siły się sprzeciw stawić , alkohol sprawił , byłam bezwładna i posłusznie dotrzymywałam mu kroku . Po chwili zorientowałam się , że weszliśmy w wąski korytarz , w którym znajdowały się drzwi do jakiś pomieszczeń , chłopak nacisnął klamkę jednych z nich próbował mnie tam wprowadzić . Jednak nagle usłyszałam zza siebie męski głos który wydał mi się znajomy .
- Zostaw jest pijana , ja ją odprowadzę - powiedział zbliżając się do mnie i do Josha
Odwróciłam się i zobaczyłam Matta tego z którym przyjechałam tutaj chłopak rzucił szatynowi wrogie spojrzenie , na co on bez słowa opuścił korytarz zostawiając nas samych, ja natomiast zbliżyłam się do chłopaka i oparłam się o jego ramię
- Zabierz mnie stąd - szepnęłam
~*~
Jest dwójka , zapraszam do komentowania < 3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz